• 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

2007-08-30 Dogoterapia, radosną terapią - www.gorolki.pl

 

Dogoterapia, radosną terapią, którą prowadzi Pani Katarzyna Rubinkowska-Wasylowska, filozof, pedagog, kobieta, która pomaga drugiemu człowiekowi wiedzą i sercem.

ASz: Dlaczego zainteresowała się Pani dogoterapią?
K.R-W: Z wykształcenia jestem filozofem i pedagogiem, co daje mi szerszy punk widzenia, większą empatię na ból i ułomność drugiego człowiek. Ponadto jestem odkrywcą i wciąż poszukuję nowych sposobów na, nie zmienianie świata, ale jego ulepszanie. Spotkałam się z terminem – dogoterapia, zainteresował mnie i poszłam w tym kierunku. Interesują mnie niekonwencjonalne metody leczenia, które opierają się nie tylko na chemii i leczeniu ciała, ale  umysłu i uczuć. Człowiek do prawidłowego funkcjonowania potrzebuje nie tylko zdrowego, silnego, pięknego ciała, ale równowagi wewnętrznej, wiary w swoje możliwości i nadziei. To właśnie daje praca z psem, który nie zwraca uwagi na niepełnosprawność fizyczną czy umysłową pacjentów, nie ocenia ich, nie krytykuje, a przede wszystkim traktuje tak samo. Wszyscy są równi, nie ma lepszych i gorszych.  

 

ASz: Co wpłynęło na decyzję, ze zajęła się Pani dogoterapią zawodowo?
K.R-W: Od roku mam przecudowną suczkę Jerbah rasy nowofundland. Rasy, która doskonale sprawdza się w dogoterapii i ratownictwie wodnym. 

 ASz: Jerbah – niespotykane imię – co oznacza?
K.W-R: Niezwykłą tunezyjską wyspę, na którą kiedyś popłynę. Oczywiście z Jerbah. 

ASz: Skąd Pani wiedziała, że Jerbah będzie dobrym „psim terapeutą”
K.W-R: Po pierwsze świadomie dokonałam wyboru rasy. Na psiego terapeutę nadają się tylko psy cierpliwe, spokojne, lubiące zabawę i potrafiące się podporządkować. Zarówno szczeniak i jak i dorosły pies muszą: dać się głaskać po brzuchu, wybierać sobie jedzenie z miski, zaglądać do pyska, cierpliwie znosić dotyk na całym ciele, bezkonfliktowo chodzić na smyczy i pozytywnie reagować na wejście gości do pomieszczenia. Moja suczka spełnia wszystkie wymogi. Obie mamy certyfikaty pozwalające na prowadzenie zajęć z dogoterapii i wchodzenie do placówek oświatowych.  

ASz: Jak Jerbah radzi sobie podczas zajęć?
K.W-R: Bardzo dobrze. Jest skupiona na mnie, na wykonywanych ćwiczeniach i pacjentach. Przed każdym spotkaniem idziemy na 45 minutowy intensywny spacer, podczas którego dużo biega, spala swoją energię. W trakcie sesji cierpliwie leży, kiedy pacjenci z nią ćwiczą, np. do czołgając się do niej (ćwiczenie na skoordynowanie ruchów prawa-lewa lewa-prawa), przechodząc nad i pod nią, czesząc ją. Także radośnie towarzyszy im podczas spacerów, kiedy wyprowadzają ją. W nagrodę za każde dobrze wykonane ćwiczenie dostaje swój ulubiony przysmak. 

imageASz: Różne rodzaje terapii?

K.W-R: Tak. Zajęcia podzielone są na trzy rodzaje. Pierwszy Animal Assistant Activity (AAA) – są to zajęcia ogólnorozwojowe, bez ograniczeń, przygotowane dla dzieci zdrowych i chorych, osób starszych i samotnych. Drugi Animal Assistant  Therapy (AAT) – ukierunkowane na osoby z dysfunkcją ruchową.  Dla osób niepełnosprawnych, po udarach, wylewach, chorych na Alzheimera, Parkinsona czy po urazach. Trzeci Animal Assistant Education (AAE) – zajęcia przygotowane z myślą o dzieciach w wieku przedszkolnym i szkolnym, z domów dziecka, które mają problemy emocjonalne. Podczas pracy w szkole przekonałam się, ze do dzieci potrzeba innego podejścia, one najlepiej poznają świat i uczą się przez zabawę i ruch. Kontakt z psem uczy je odpowiedzialności i postrzegania świata przez dwie płaszczyzny ja-świat, ja – drugi człowiek. Oprócz tego zajęcia odbywają się grupowo lun indywidualnie dla dzieci, osób niepełnosprawnych, starszych, samotnych, schorowanych Często kontakt z psem jest jedyną rozrywką w życiu starszej, schorowanej osoby, której świat zawęził się do łóżka i sufitu. Pragnę kynoterapię prowadzić także w hospicjach,. Tego rodzaju terapia jest rozpowszechniona m.in. w Austrii pod nazwą Animal Visit. Zgodę na wejście do takiego ośrodka wydaje indywidualnie jego dyrektor. Nie ma ustawy zakazującej, jest tylko dobra albo zła wola zarządzającego. Sesje te nie ochronią pacjenta przed śmiercią, ale ochronią go przed lekiem i depresją. Osoba chora podczas pracy z psem skupia się na nim i jego potrzebach. Musi go wyczesać, nakarmić, wyprowadzić. Następuje prze kierunkowanie myśli i uczuć, z choroby, poczucia odizolowania i osamotnienia na radość, chęć życia i działania. Chory czeka na następną wizytę, ponieważ wie, że jest potrzebny drugiej istocie. Już nie jest balastem, chorym ciałem, ale żywym człowiekiem. Prowadzę terapię kobiety z chorobą, Alzheimera, która, na co dzień nie chce jeść, brać lekarstw i zamyka się w swoim świecie. Wszystko zmienia się, kiedy przychodzę do niej z Jerbah. Jej wizyty motywują ją do zadbania o siebie, spożywania posiłków i brania lekarstw. Musi być zdrowa, aby dać radę się nią zaopiekować. Wiem, że nie jest to złoty środek na wszystkie choroby, ale jeżeli uda się pomóc, choć jednemu człowiekowi – choremu, niepełnosprawnemu, czy dziecku z dysfunkcyjnej rodziny, warto poświęcić swoją wiedzę, czas i energię.

  ASz: Jak wyglądają zajęcia?
K.W-R: Najpierw przygotowujemy się z Jerbah same, tak jak wspominałam długi, intensywny spacer. Następnie spotykam się z opiekunem pacjenta lub grupy w celu wcześniejszego poznania historii choroby, aby wybrać odpowiedni rodzaj zajęć. Muszę też wiedzieć jak dani pacjenci reagują na kontakt z psem. Czasem są to osoby, które boją się wszystkich zwierząt, a zwłaszcza psów. Podczas zajęć osoby dorosłe niepełnosprawne ćwiczą wyprowadzanie psa, jego karmienie i pielęgnację. Uczy to ich odpowiedzialności nie tylko w relacji człowiek- pies, ale człowiek- człowiek. Z dziećmi niepełnosprawnymi fizycznie ćwiczę koordynację ruchów – ćwiczenia dłoni, którą muszą zawijać w muszelką lub wymowę – muszą samodzielnie wydawać komendy psu. Podczas takich ćwiczeń pacjenci zaczynają odtwarzać odruchy bezwarunkowe, które nabywamy w niemowlęctwie, ale u nich zostały zakłócone. Ćwiczenie nie jest już ciężką, monotonną pracą, ale radosną zabawą. Ponieważ dla dziecka naturalną forma nauki jest zabawa i ruch. Brak ruchu fizycznego procentuje chorobami w dorosłym życiu.  Dzieci autystyczne i z ADHA maja zajęcia bardziej statyczne, np. wizyta u psiego fryzjera. Dla dzieci emocjonalnie skrzywdzonych z domów dziecka czy rodzin dysfunkcyjnych sam kontakt z psem już bardzo dużo daje. Terapia trwa 2 godziny. Dla psa jest to bardzo wyczerpujące, ponieważ cały czas musi być skupiony na zajęciach, pacjentach i mnie.  

image

ASz: Na Pani?
K.W-R: Tak. Psi terapeuta sam nie prowadzi zajęć:). Jest cierpliwy i posłuszny, bo mnie widzi i słucha tego, co mu przekazuję. Jerbah jak każdy tego typu pies jest bardziej wyczulona na polecenia wydawane gestem niż głosem. W przypadku, kiedy dziecko ma problem z wymową polecenia, stoję za nim i pokazuję, Jerbah co ma robić. Kierują nią i całymi zajęciami, ale bez mojej suni nie byłoby ich. 

 ASz: Jak Jerbah odpoczywa po zajęciach?
K.W-R: Nad wodą. Uwielbia pływać, jest członkiem sekcji psów ratownictwa wodnego. W domu ma swój kącik z piszczącymi zabawkami, z którymi może dokazywać do woli. 

 ASz; Dziękuje bardzo za rozmowę. Życzę sukcesów i zadowolenia z pracy obu terapeutkom Pani i Jerbah.
K.W-R: Dziękujemy, do zobaczenia

 Anna Szczerba